Na początek smutna statystyka

Nasze współczesne życie determinuje pośpiech, zbyt długi dzień pracy, stres, zamartwianie się, zanieczyszczenie środowiska, wysoko-przetworzona żywność, mała ilość ruchu i wiele innych czynników, które powodują że żyjemy coraz krócej. Według GUS, po ukończeniu 65 roku życia zostaje nam jeszcze 215 miesięcy na „pogodną starość”. To smutna prawda, tym bardziej, że dla wielu osób te ostatnie miesiące życia są często walką z bólem, chorobą która uniemożliwia nam normalne funkcjonowanie. Wtedy też zwykle zawodzą nasi bliscy, których tak bardzo potrzebujemy. Zawodzi system zdrowia, który nie potrafi nam pomóc. A przecież mamy dopiero niewiele ponad 70 lat!

Najczęstszą przyczyną zgonów w Polsce, są choroby sercowo-naczyniowe. Biorąc pod uwagę ten współczynnik – przewodzimy w Europie. Choroby układu krążenia są przyczyną aż 46% (dane GUS) zgonów w Polsce. Rokrocznie wg GUS wzrasta też ilość zgonów spowodowanych chorobami nowotworowymi (obecnie 24%), do powstawanie których przyczynia się w dużej mierze smog i inne zanieczyszczenia naszego środowiska.

Biorąc pod uwagę te statystyki i kierując się powszechną wiedzą na temat głównych czynników kardioprotekcyjnych oraz przeciwdziałaniu chorobom nowotworom, śmiało można stwierdzić, że o długości i jakości naszego życia decydujemy my sami, poprzez nasze zdrowe i niezdrowe wybory, których dokonujemy każdego dnia. I na pewną nie stanę się odkrywcą, jeśli powiem że medycyna i przemysł farmaceutyczny mimo ogromnego kapitału i postępu w ostatnich latach, póki co nie jest w stanie poprawić tych wyników.
Żyjemy w czasach, które dają wiele powodów do niepokoju, ale też nadziei i optymizmu dzięki

 

Roślinom leczniczym.

Od zarania dziejów, ludzie leczyli się przy pomocy roślin. Właściwie Wszystkie znane nam cywilizacje i mieszkańcy przeróżnych rejonów świata posiadali roślinne receptury, które pomagały im przezwyciężać choroby. Również pokoleniu naszych dziadków i rodziców nie obce były roślinne dary natury, a każdy dobry lekarz miał je w swoim arsenale leczniczym.
W tym miejscu warto zauważyć, że przed laty nie znane były pojęcia: wysoko-przetworzona żywność, zanieczyszczenie środowiska. Jedliśmy to, co rosło w przydomowych ogródkach i niedużych gospodarstwach rolnych, w których rośliny uprawiano bez syntetycznych nawozów, a zwierząt nikt nie karmił genetycznie modyfikowaną paszą.

 

Kult cudownej pigułki.

Niekorzystne zmiany nastąpiły po wojnach światowych. Potężny rozwój chemii syntetycznej, zapoczątkował rozwój wielu przemysłów, dzięki którym poznaliśmy nowe pojęcia takie jak na przykład: ołów i metale ciężkie. Bardzo mocno rozwinął się też przemysł farmaceutyczny, który wyparł roślinną medycynę naszych przodków. Leki stały się dla wielu cudownym panaceum na wszystkie dolegliwości, głównie w rozwiniętych krajach zachodu, do których i my pretendujemy.

Okazuje się jednak, że azjaci i kraje słabiej rozwinięte, nie zachłysnęły się kultem „cudownej pigułki” i w dalszym ciągu preferują „zieloną medycynę„. Wiele roślin od wieków wykorzystywanych leczniczo przez mieszkańców Indii, Sri Lanki, Chin, Polinezji czy Japonii, są ledwie znane przez kulturę zachodu. Na przykład korzeń rośliny Salacia Reticulata od wieków wykorzystywany w Azji do regulowania poziomu cukru i insuliny we krwi, nie znajduje się w rejestrze zatwierdzonej żywności prozdrowotnej GIS.
Takich przykładów jest znacznie więcej, ale problem tkwi raczej nie w nieznajomości wybranych roślin, ale w wierze i przekonaniu, że syntetyczny lek jest dla nas dobry.
Powszechnie panuje przekonanie, że zaprzestanie stosowania roślin leczniczych, odpowiedzialna jest ich mniejsza skuteczność niż w przypadku leków syntetycznych. I w wielu sytuacjach na pewno tak jest. Głównie w medycynie ratunkowej, gdzie może sprawnie pomagać ofiarom wypadków, oraz niemowlętom. Są leki niezbędne w kardiologii (choć polskie statystyki umieralności temu przeczą) i w innych dziedzinach.
I choć wielu naukowców obecnie poszukuje roślin, które pomogłyby w walce z pandemią wielu chorób (głównie raka), medycyna i farmacja w dalszym ciągu przekonują nas (również w kolorowych reklamach), że leki syntetyczne są doskonałe na każdą dolegliwość.
Sam wiesz, że tak nie jest. Ile razy zdarzyło Ci się wziąć leki, które Ci nie pomogły? A może leczysz się już od lat i nie widzisz poprawy?


JEŚLI CHCIAŁBYŚ DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ NA TEMAT ROŚLIN LECZNICZYCH
I TWOJE ZDROWIE JEST DLA CIEBIE WAŻNE – ZAPISZ SIĘ NA BEZPŁATNY WEBINAR.

Roślina lecznicza vs. lek.

Rośliny lecznicze zawierają wiele naturalnych substancji czynnych. Często o ogromnym potencjale biologicznym, który może pozytywnie wpływać na całe nasze ciało. Lek zawiera jedną substancję czynną uzyskaną w wyniku syntezy procesów chemicznych – wyjaśnia dr Franck Gigon, specjalista w zakresie roślin leczniczych i współautor miesięcznika Plantes & Bien-Être. – I jest to główny powód dla którego medycyna tak mocno koncentruje się na lekach.
Jeśli zastanawiasz się, czy nie można by zastąpić leków syntetycznych roślinami leczniczymi, lub połączyć substancje czynne obydwu, to odpowiedź jest bardzo prosta. Chodzi o ogromne pieniądze, lub jak wolisz – względy ekonomiczne, które powodują, jak wyjaśnia dr Gigon, że

po pierwsze – nie można opatentować naturalnej substancji czynnej, a co za tym idzie, żaden przedsiębiorca nie wyda pieniędzy na lek, który byłby skuteczny, a on sam nie miałby do niego prawa wyłączności przez jakiś określony czas.

Po drugie – wprowadzenie do obrotu leku, wymaga przejścia skomplikowanych procedur, testów i prób klinicznych. Bez względu na to czy wyprodukowany środek leczniczy jest rośliną, czy substancją syntetyczną wymaga przejścia bardzo kosztownych procedur. Koszt badań i pozwoleń w przypadku jednej tylko zsyntetyzowanej cząsteczki wynosi od ok. 200 do 800 milionów euro!
Ten koszt byłby zwielokrotniony o ilość substancji czynnych zawartych w wybranej roślinie leczniczej.

 

Powrót do Natury.

Ostatnie ćwierć wieku, udowadnia że nie jesteśmy zdani tylko na farmaceutyki. Coraz więcej osób ma świadomość ich szkodliwego wpływu na nasz organizm. „Co z tego, że leczy jedno, skoro na inne szkodzi. Muszę tego unikać, lub zmniejszyć ilość przyjmowanych leków”. Oczywiście nie zawsze i w każdej sytuacji można tak zrobić. Każda taka decyzja, powinna być poparta badaniami i konsultowana z lekarzem.

Jednak bez względu na to, czy jakiś lek nam pomaga, czy też nie – ból, jakąś dolegliwość i później choroby, wywołujemy najczęściej my sami, ignorując owoce, warzywa, odpoczynek, sen i odpowiednią porcję ruchu. Zdrowe życie utrudnia nam również środowisko w którym żyjemy, żywność którą spożywamy i stres.

Ogromną rolę w drodze do zdrowia pełni profilaktyka. Stosowanie roślin leczniczych z wolna odzyskuje zaufanie społeczeństwa i ma również mocne uzasadnienie naukowe w przypadku wielu wskazań medycznych. Stąd ich stosowanie w profilaktyce i wspomaganiu leczenia chorób przewlekłych, powinno stać się nieodzownym elementem naszego życia.

 

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat działania roślin, zapraszam Cię na bezpłatne spotkanie online. Zapisz się tutaj.